Duszna atmosfera lat siedemdziesiątych w szklanych domach sprawiedliwości

Obrazek. Antonio da Trento. XVI w., rycina przedstawiająca zatroskaną postać w staroświeckich szatach i bliżej niezidentyfikowane muzy wokół. Pobrano ze stron Biblioteki Kongresu.

— Więc cóż — powiedziałem — czy istnieje w tym mieście, któreśmy świeżo założyli, u niektórych obywateli jakaś wiedza, która sobie radzi nie z kimś tam lub z czymś, co jest w mieście, ale radzi sobie z całym państwem i wyznacza, w jaki sposób ono powinno traktować samo siebie oraz inne państwa, tak aby wszystko było jak najlepiej?

— Jest przecież.

— A któraż to i w których obywatelach tkwi?

— To — powiada — ta wiedza strażnicza i ona tkwi w tych rządzących, których teraz nazywamy strażnikami doskonałymi.

— Z uwagi na tę wiedzę jak państwo nazywasz?

— Mówię, że umie sobie radzić i jest naprawdę mądre.

Platon, Państwo, tłum. Władysław Witwicki, 1481-1486, via Wolne lektury.

Zepsujcie złe, niesprawiedliwe i do sprawiedliwości przeszkadzające prawa. Wszak wiecie, iż koniec ich jest pożytek pospolity, któremu gdy szkodzą, odmienić się mają. Nie mówi się tylo o tych, które zawsze złe były i szkodziły, które żadnej nigdy sprawiedliwości w sobie nie miały, ale i o tych, które mogły być starym ojcom naszym dobre, ale nam czasu tego szkodliwe. Są czasy jedne różne od drugich. Dla odmiany ludzkich obyczajów odmieniać się też prawa mają mają, aby miasto pożytku szkody wielkiej nie czyniły.

Piotr Skarga, Kazania sejmowe. Wzywanie do pokuty obywatelów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego (1597), Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 2012, ISBN 978-83-211-1832-1, Kazanie siódme.

Jak podaje Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, posiedzenie Sądu Najwyższego w sprawie pytania prawnego o to, czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym, odbyło się 28 maja 2021 r. Sprawa toczyła się pod sygnaturą akt III CZP 27/20. Obowiązuje Konstytucja z 1997 roku, Polska jest członkiem Unii Europejskiej i Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. Sąd Najwyższy orzekł, że prawo do życia w czystym środowisku, umożliwiające oddychanie powietrzem spełniającym standardy jakości, nie jest dobrem osobistym podlegającym ochronie na podstawie Kodeksu cywilnego. Na Twitterze Sądu Najwyższego zakomunikowano to obywatelom tymi słowami:

III CZP 27/20:

Prawo do życia w czystym środowisku nie jest dobrem osobistym.

Ochronie, jako dobra osobiste (…) podlegają zdrowie, wolność, prywatność, do naruszenia, których może prowadzić naruszenie standardów jakości powietrza określonych w przepisach prawa.

https://twitter.com/sad_najwyzszy/status/1398302064602714121?s=20

Jak dowiemy się ze strony RPO, Sąd Najwyższy utrzymał pogląd prawny wyrażony w 1975 r. Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 1975 r. I CR 356/75 opublikowano w OSP 1976/12/232. Pierwszym Sekretarzem KC PZPR był Edward Gierek. Obowiązywała Konstytucja PRL z 1952 r., a Polska należała do Układu o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej. Czytając wspomniany wyrok dzisiaj, ma się wrażenie, że bardziej był o tym, czy Liga Ochrony Przyrody nie była potencjalnie jakimś elementem wywrotowym działającym na szkodę państwa socjalistycznego i przyjaźni polsko-sowieckiej. Było ono też głównie o tym, czy owa Liga nie mogła dochodzić swoich racji na drodze sądowej. Było więc to orzeczenie o prawie do sądu w takiego rodzaju sprawie. Tego system prawny PRL w tej sprawie nie widział.

Decydując się na pozostanie przy interpretacji przepisów z lat 70′, Sąd Najwyższy mógł zastosować jedną z paremii wyrytych na oszklonym gmachu Sądu Najwyższego, wzniesionym znacznie później:

Minime sunt mutanda, quae interpretationem certam semper habuerunt (D.1.3.23) – Jak najmniej należy zmieniać to, co zawsze miało jednoznaczną interpretację.

Co jednak począć, jeśli już za rogiem znajdziemy przeczącą temu poglądowi maksymę?

Non exemplis, sed legibus iudicandum est (C.7.45.13) – Należy orzekać na podstawie ustaw, a nie naśladować wcześniejsze rozstrzygnięcia.

Zwykle uznaje się, że sądowa interpretacja przepisów pozwala na uelastycznianie prawa, kiedy prawodawca nie nadąża za duchem czasów. Sądy są od tego, aby przyznawać ochronę uzasadnionym żądaniom, bez względu na to, czy żądanie kieruje przed ich oblicze podmiot silniejszy przeciw słabszemu, czy słabszy przeciw silniejszemu. W relacji państwo-obywatel i samorząd-obywatel, słabszy jest zawsze obywatel, choćbyśmy nie wiem jak bardzo twierdzili, że jest inaczej.

Główny problem wynika w tej sprawie właśnie z upływu czasu. Nie żyjemy już w epoce, kiedy się w mediach dyskutuje o czystym środowisku i prawie człowieka do życia w nim, o ile zezwoli na to cenzor. Dyskutujemy obecnie nad tym, czy winą człowieka są zmiany klimatyczne i czy zagrażają one w dłuższej perspektywie wszelkiemu życiu. Wiemy z badań, że smog wpływa negatywnie na zdrowie i na zdolności poznawcze. Dlaczego w tym stanie rzeczy Sąd Najwyższy utrzymał pogląd sprzed 46 lat i z czasów obowiązywania innego ustroju? Być może z powodu tej maksymy:

Vanae voces populi non sunt audiendae (C.9.47.12) – Nie należy dawać posłuchu czczym głosom tłumu.

Być może poznamy odpowiedź, jak bardzo czcze były głosy tłumu, jak już ukaże się uzasadnienie tego wyroku. Jednak nawet jeśli wyrok ten będzie w swoim uzasadnieniu opowiadał coś zupełnie przeciwnego, niż postanowiono w sentencji, nie będzie miało to żadnego znaczenia. Sąd Najwyższy uznał po prostu, że prawo do czystego środowiska nie jest porównywalne z prawem do zdrowia, wolności czy prywatności, a didaskalia niewiele się zdadzą na złagodzenie tego efektu.

Czy takie stwierdzenie czyni szkodę Polakom i Polsce w ogólności? Ano, moim zdaniem, czyni. Pogląd Sądu Najwyższego z lat 70′ otrzymany po 46 latach to kolejny przykład uwstecznienia w dziedzinie, która jest obecnie w agendzie wszystkich państw na świecie, nawet jeśli się do tego nie przyznają. Są czasy jedne różne od drugich, jak powiedział jezuita Piotr Skarga, a tutaj udajemy, że od 70′ nic się nie zmieniło. Udajemy, że źródłem zmian mają być inne przepisy oraz że chcemy, aby powstało nowe prawo w tym zakresie. Natomiast prawa do życia w czystym środowisku jako organ sprawowania wymiaru sprawiedliwości nie możemy odpowiedzialnie umieścić w jednym rzędzie z prawem do zdrowia, wolności i prywatności. Kto wie, może prawo do życia w czystym środowisku nie ma nic wspólnego z godnością i człowieczeństwem. Jak przeczytamy na gmachu Sądu Najwyższego:

Hominum causa omne ius constitutum sit (D.1.5.2) – Wszelkie prawo winno być stanowione ze względu na człowieka.

Człowiek biblijny wyszedł z ogrodu rajskiego. Może właśnie w imię człowieczeństwa nie wybiera się wcale z powrotem. Wszystko przecież zależy od definicji.