Netografia

Netografia to inaczej bibliografia tekstów internetowych (SJP). Wpisując “netografia” w przeglądarce trafimy na różne polskie zbiory zasad redakcyjnych, które akurat wymieniają netografię.

Z kolei w języku angielskim netografia odsyła do czegoś zupełnie innego (netnografii):

Netnography is a specific type of qualitative social media research.

Wikipedia, https://en.wikipedia.org/wiki/Netnography, dostęp 23.01.2022.

Okazuje się, że po angielsku netnografia ma więcej wspólnego z entografią i badaniami jakościowymi, niż z bibliografią. Samo słowo raczej przydaje się sporadycznie. W Polsce chyba bardziej powszechne jest “źródła internetowe”, jak można wywnioskować z zasad publikowanych na ten temat przez redakcje.

Zastrzegając, że wiążące są zasady sporządzania bibliografii (i netografii), jakich wymaga wydawca, warto przypomnieć, jakie z grubsza zasady rządzą tworzeniem netografii.

Najprościej rzecz ujmując, netografia występuje wtedy, kiedy w bibliografii pojawia się link. Wtedy bibliografia zawiera także netografię. Czasami netografia jest osobną listą, czyli samodzielną netografią.

Data

Przyjęło się, żeby wskazywać moment, w którym zapoznano się ze stroną internetową. Internet jest zmienny, dlatego data oczywiście ma znaczenie i powinna być podana. Przy źródłach płynnych, jak Wikipedia, można nawet sprawdzić wersję strony z konkretnej daty, ale oczywiście tylko wtedy, kiedy jest znana, tj. kiedy autor publikacji podał ją w bibliografii/netografii.

Dlatego najprostszy, obowiązkowy fragment pozycji netografii, to jej koniec – po prostu należy tam wpisać słowo “dostęp” lub podobne oraz datę, kiedy się z tej strony internetowej ostatnio korzystało, zwykle w formacie numerycznym. Wydaje mi się, że logiczne jest podanie tej daty w netografii końcowej, a nie tylko w przypisie, ponieważ jest to ważne oznaczenie dotyczące merytorycznej zawartości. Jednak może być to dyskusyjne.

Autor

Drugi ważny element netografii to, moim zdaniem, wskazanie autora. Wynika on po prostu z prawa autorskiego. W przypadku Wikipedii jasne jest, że nie znamy autorów, ale sposób cytowania wynika to z licencji, na jakiej Wikipedia jest udostępniana (Creative Commons – CC) i jakie zasady rządzą jej tworzeniem (wielu autorów). Jest oczywiście problematyczne, że stosowana jest tam licencja CC Uznanie Autorstwa, kiedy nie znamy autorstwa, ale nie będę w to teraz wnikać. Jeśli autor jest znany, praktycznie zawsze powinien być podany. Jest to wyraz poszanowania dóbr osobistych autora (ich autorstwa) oraz znajomości zasad korzystania z dozwolonego użytku w prawie autorskim.

Sama staram się zawsze ustalić jeszcze jakiś tytuł cytowanej strony czy dokumentu internetowego. Zwykle ten tytuł znajduje się na początku i objęto go formatem Heading 1 w kodzie HTML. Jeśli w netografii umieszczamy dokument, który przypadkiem jest też dostępny przez internet, np. w formacie pdf, to ustalenie tytułu nie powinno być trudne.

Link

Na koniec linki. Linki są niezawodnym źródłem rozrywki z monotonnym życiu badacza, dlatego niechętnie o tym piszę. Po pierwsze, radziłabym ten link w ogóle przeczytać i przetestować, klikając. Znajomość treści linku może nam się przydać, ponieważ jeśli zalinkowaliśmy tam przypadkiem materiał z YouTube o szczęśliwych kozach, wklejając go do publikacji zamiast do prywatnej wiadomości, to może on przez przypadek znaleźć się w druku.

Po drugie, a wynika to z pierwszego, warto spojrzeć, cóż ten link zawiera. Bywa, że jest to link do naszego własnego dysku, rozpoczynający się od majuskuły np. C, D lub E. To nie link internetowy, ale link do naszego własnego dysku trwardego lub pendrive’a. Dlaczego coś takiego mogło się wydarzyć? Dzieje się tak wtedy, kiedy otwieramy dokument pdf używając do tego przeglądarki internetowej, a nie np. Adobe Reader. Jak w praktyce poradzić sobie, jeśli nasz link z wyników wyszukiwarki od razu zapisuje dokument pdf na dysku? Można wtedy kliknąć prawym przyciskiem myszy i skopiować do schowka link wyświetlony w wynikach wyszukiwania. Wówczas wpisanie tego linku przez czytelnika w wyszukiwarce może, choć nie musi, spowodować rozpoczęcie pobierania właściwego dokumentu. Dlatego, znowu, warto testować.

Po trzecie, i także wynika z pierwszego, ale wymaga już pewnej wiedzy, zwróćmy uwagę na to, że niektóre linki są dość długie. Zwykle tak długie linki zawierają różne dodatkowe informacje, które czytelnikowi są do niczego niepotrzebne. Może być tam na przykład to, w jakiej wersji językowej wyświetliła nam się strona, ze względu na naszą geolokalizację lub ustawienia przeglądarki. Może być w linku także ukryta informacja, po jakich słowach kluczowych przeszukiwaliśmy bazę danych, aby ten link skopiować do publikacji. Niedobrze jest drukować linki ze swoją historią przeglądania. Jednak mając świadomość, że ta historia tam jest, już tego nie zrobimy.

Permalink i shortlink

W internecie mieszkają jeszcze linki specjalne, o których warto wiedzieć. Pierwszy gatunek istnieje już od dawien dawna i nazywa się go permalinkiem. To link, który pretenduje do wieczności i oświadcza, że nie wszystek umrze. Planuje się jego treść na długie lata. Warto sprawdzić, czy na stronie, do której chcemy odesłać, nie znajduje się ikona z permalinkiem (zwykle są to dwa spinacze) lub słowne oznaczenie “permalink”. Taki link ma być bardziej odporny na “gnicie linków” i ma służyć z założenia dłużej, niż inne rodzaje odsyłaczy. Zależy to oczywiście od wysiłków administratora strony, ale takie jest założenie.

Shortlink to młodszy kolega permalinka. Jest to link skrócony przy pomocy zewnętrznego oprogramowania dostępnego przez stronę internetową. Osobiście nie przepadam za shortlinkami, ponieważ usługi tego typu zwykle nie są darmowe i trudno powiedzieć, czy ich założeniem jest istnieć w sieci “całą wieczność”, czy jednak nie. Shortlink raczej kojarzy mi się z zastosowaniami w biznesie – jest ładny, prosty do przepisania i potencjalnie będzie krótko w użyciu. Publikując badania, trzeba byłoby się o shortlink martwić i regularnie sprawdzać, czy nadal działa. Dlatego ja za nim nie przepadam.

DOI – bogaty kuzyn permalinka

DOI, czyli Digital Object Identifier, to ciąg cyfr i liter będący unikalnym oznaczeniem konkretnej pracy naukowej. Jest on jednocześnie linkiem do tej pracy lub może nim być. W przypadku pominięcia w oryginalnym DOI ciągu https://doi.org/, wciąż można użyć tego ciągu jako linka, posługując się wyszukiwarką stron internetowych lub dedykowaną wyszukiwarką DOI. W różnych szkołach cytowania przyjmuje się, że DOI wpisujemy jako link lub tylko jako ciąg cyfr i liter. Tak czy inaczej, jego funkcją jest m.in. linkować cytowany tekst naukowy.

Istnieją szkoły cytowania DOI, a jeśli nasz wydawca nie stosuje określonej szkoły cytowania, tylko własne zasady, to na pewno warto sprawdzić zasady dotyczące DOI tego wydawcy. Po to istnieją te oznaczenia, aby je stosować w bibliografiach tekstów naukowych, a nie traktować jako szum informacyjny i pomijać. To oczywiście moje zdanie.

*

Aha. Podanie w netografii samego linku do całej Wikipedii to niedobry pomysł – jeśli jednak coś takiego się zdarzy, nie ma sensu rozpaczać, ponieważ robią to uhonorowani specjaliści.