Gdyby Marsjanin był religijny

Historia paciorka

Zacząłem dzień od herbaty nic. Herbata nic jest bardzo łatwa w zaparzaniu. Najpierw nalej trochę gorącej wody, potem dodaj nic.

Marsjanin, Andy Weir

Jesienią 2020 r. spacerowałam po Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego (taki ciemny, zarośnięty park w obrębie Łazienek) i podniosłam z chodnika nasionko. Nasionko trafiło do pudełka z notatką „łzawica?” i wyglądało jak paciorek. Nie znam się na roślinach.

Coix lacryma-jobi L. Gramineae
J.P. de Tournefort, Inst. Rei Herb., vol. 3 (tt. 251-476): t. 306 (1700), ilustracja dostarczona przez Missouri Botanical Garden, St. Louis, U.S.A. i dostępna na http://www.plantillustrations.org/illustration.php?id_illustration=124546

Wiosną nasionko trafiło do jednej z niskich doniczek na sadzonki i nie zostało oznakowane. Beztrosko wyszłam z założenia, że przecież pewnie nic nie wyrośnie, a jak wyrośnie, to zaraz sprawdzę sobie, co wyrosło.

Wyrosło, bardzo szybko, spore trawiszcze. Oczywiście żadna aplikacja nie rozpoznawała trawiszcza, bo jak odróżnić jedno trawiszcze od innego drugiego trawiszcza bez znaków szczególnych. Sugerowano mi, że to kukurydza. Wiem, jak wygląda nasionko kukurydzy. To nie była kukurydza.

Trawiszcze rosło w takim tempie, że trzeba było zniszczyć doniczkę na sadzonki, aby przesadzić je do czegoś większego. Korzeniem wywędrowało z doniczki i dało wybór: albo ja, trawiszcze, albo donica. Wygrało trawiszcze.

Wikipedia, CC BY 4.0 Leiden University Library – Seikei Zusetsu vol. 20, page 011 – 薏苡 – Coix lacryma-jobi L., dostępna również w zbiorze LUL @ https://digitalcollections.universiteitleiden.nl/view/item/938290

Trawiszcze

Trawiszcze rozgałęziło się, podkreślmy, z jednego paciorkowego nasionka, na trzy trawy mające przynajmniej pół metra i więcej. I dalej rosło w najlepsze, aż zaczęło „owocować”. Wygląda to następująco (uwaga, nienaukowy bełkot na potrzeby dostępności cyfrowej): z głębi trawy wyrasta łodyżka, na której jest perłowy paciorek, paciorek posiada dwa puchate zakręcone wąsy, zaś na samym końcu łodyżki znajdują się pylące pomarańczowe zwisające w dół „kwiaty” w zielonych łupinach. Jak się okazuje, to właśnie fakt, że perłowy paciorek wyrasta na łodyżce, powoduje, że nie trzeba robić w nim otworów. Dlatego był używany do robienia paciorków już od zamierzchłych czasów.

Dużo rozmyślałem na temat praw na Marsie. No wiem, głupi temat do rozmyślań, ale mam od cholery wolnego czasu. Jest pakt międzynarodowy, głoszący, że żadne państwo nie może sobie rościć praw do tego, co nie jest na Ziemi. Inny pakt głosi, że jeśli nie jesteś na terytorium jakiegoś kraju, obowiązuje prawo morskie. Tak więc Mars to „wody międzynarodowe”. NASA to amerykańska niemilitarna organizacja. Hab jest jej własnością. Zatem gdy jestem w Habie, obowiązuje mnie amerykańskie prawo. Jak tylko z niego wyjdę, trafiam na „wody międzynarodowe”. Gdy wsiądę do łazika, to znowu jestem pod amerykańską jurysdykcją. Teraz fajna część: w końcu dotrę do Schiaparellego i zarekwiruję lądownik Aresa 4. Nikt nie dał mi na to wyraźnego pozwolenia i nie mogą tego zrobić, aż będę na pokładzie i włączę system łączności. Po tym, jak wedrę się na pokład Aresa 4, przed tym, nim porozmawiam z NASA, bez pozwolenia przejmę kontrolę nad jednostką znajdującą się na „wodach międzynarodowych”. To uczyni mnie piratem! Kosmicznym piratem!

Marsjanin, Andy Weir

Po pojawieniu się pierwszego paciorka, trawiszcze udało się wreszcie rozpoznać za pomocą aplikacji. Bardzo spodobało mi się, że nie kto inny, ale sam Hiob płacze na moim balkonie i pozwoliłam trawiszczu dalej rosnąć (łacińska nazwa łzawicy, Coix lacryma-jobi, oznacza łzy Hioba). Nie wgłębiałam się w historię rośliny. Skojarzyłam jednak, że faktycznie z tych nasion robi się w Polsce i okolicach katolickie różańce. Znalazłam nawet w internecie wpis zakonnicy, że można uruchomić produkcję dewocjonaliów na balkonie. To wtedy zorientowałam się, że jedna łzawica przynosi dość pokaźny zbiór nasion.

Po zaszufladkowaniu łzawicy do kategorii „dewocjonalia”, zostawiłam ją. Po kilku tygodniach sprawdziłam w internecie, jak się suszy nasiona. Skoro będzie ich aż tyle, to warto wiedzieć, jak je przechowywać, różaniec czy nie różaniec. Wtedy dowiedziałam się mnóstwa zaskakujących rzeczy.

Zniszczenie jedynego symbolu religijnego wystawiło mnie na pastwę marsjańskich wampirów.

Marsjanin, Andy Weir
Trawiszcze na balkonie, zdjęcie własne

Jadalna roślina tropikalna

Łzy Hioba są rośliną tropikalną pochodzącą z Azji Południowo-Wschodniej. Są jednak uprawiane w różnych częściach świata od tysięcy lat i mogły trafić do diety człowieka zanim trafił do niej ryż. W Japonii były znane 4000 l. przed Chr. m.in. jako juzudama, paciorki buddystów. Uprawiano je w Chinach (6000 l. przed Chr.) i Indiach (2500 l. przed Chr.) w odległej starożytności. Pozostałości w Timorze Wschodnim datuje się na 14 800 przed Chr., sugerując, że roślina jest z nami od bardzo dawna. Wcześnie też trafiła do Grecji i na Bliski Wschód. Znana jest pod dziesiątkami nazw, także jako proso jerozolimskie. W polskich opisach zdarza się informacja, że jest to jedna z roślin tradycyjnie spożywanych przez Żydów na surowo (1). Opisywał ją Pliniusz w I w. po Chr. Wymaga, według niektórych opisów, gorącego, wilgotnego klimatu, jednak była uprawiana na Wyspach Brytyjskich od XVI w., a i w Polsce nie sprawia szczególnego kłopotu w uprawie.

Co ciekawe, w wielu krajach znajduje się na liście gatunków inwazyjnych (Singapur, Australia, Nowa Kaledonia, Wyspy Cooka, Galapagos, Grecja, Hawaje, Polinezja Francuska, Meksyk, Brazylia, Nikaragua, Kostaryka, Portoryko, Wyspy Dziewicze, Jamajka oraz na wielu wyspach Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego (2)). W Chinach jej występowanie się zmniejsza ze względu na intensywną industrializację.

Łzawnica ogrodowa – nazywana również łzawnica łzy Hioba, koiks łzy Hioba, proso jerozolimskie (Coix lacryma-jobi ), spotyka się również z nazwą „Chiński perłowy jęczmień”. Nasiona dojrzałe przypominają swoją budową łzy człowieka. Według legendy – takimi łzami płakała i cały czas płacze Czarodana w Dolinie Ojców – nad dziejami swoich dzieci i swoim własnym bytem, jako że wpierw była nieczuła na niczyją miłość, a potem w porywie rodzicielskiej miłości pchnięta została przeciw Bogom. Z jej łez wyrosła roślina łzawica.

Fragment opisu Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego o łzawicy ogrodowej(1)

Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego podaje, że mąka łzawicy jest wysokogatunkowa i służy do wyrobu „pumperników”, a także jako dodatek do deserów. Można z niej robić musli. To dobry wynik, pomijając zastosowanie w biżuterii i dewocjonaliach. Tymczasem jeszcze ciekawsze informacje można znaleźć w azjatyckich artykułach na temat łez Hioba.

Lek na raka i piwo

W Chinach zastosowanie lecznicze łzawicy jest powszechnie znane. Stosuje się ją jako środek moczopędny, tonizujący trawienny, przeciwbólowy, przeciwskurczowy i przeciwzapalny; roślina ma udokumentowane właściwości przeciwnowotworowe, hipolipidemiczne, hipoglikemiczne, antyoksydacyjne, przeciwzapalne i przeciwalergiczne. Z łez Hioba wyrabia się olej leczący kilka rodzajów raka. Lek, znany jako Kanglaite, jest dopuszczony do leczenia nowotworów na terenie Stanów Zjednoczonych. Badania nad właściwościami tej rośliny są jeszcze w dość wczesnym stadium.(3) Polskie źródła podają, że łzawica powinna być stosowana w profilaktyce cukrzycy, ponieważ wspomaga działanie trzustki, śledziony i wątroby. Ma również leczyć reumatyzm.(1)

Zastosowań łez Hioba, jak się okazuje, jest wiele. Warte odnotowania, szczególnie, biorąc pod uwagę pojawiające się wcześniej cytaty z Marsjanina, jest użycie jej w napojach – w wyrobach alkoholowych oraz jako wywar. Roślina w języku angielskim znana jest w tym kontekście jako Adlay, a inspiracje do sporządzania wywaru z nasion („herbaty”) pochodzą z Korei, gdzie nasiona poddaje się paleniu przed zaparzeniem. Japończycy robią z nich ocet, w Chinach wywar podawany jest na słodko, Wietnamie i Hong-Kongu na słodko, i po przestudzeniu. Historycznie robiono z tych nasion także napoje alkoholowe, w tym klasyczny ale, produkowany dziś pod nazwą Mijiaya Neolithic Ale.(4)

Łzy na Marsie

Helikopter marsjański, NASA, Mars Exploration Image Gallery https://www.nasa.gov/mission_pages/mars/images/index.html

Czytając rewelacje o niezwykłych zdolnościach niepozornych różańców przypomniałam sobie film Marsjanin, na podstawie książki Andiego Weira. [Uwaga, spoilery] Bohater przetrwał samotnie na Marsie dzięki uprawie ziemniaków. Najsmutniejsze zdarzenie w całej fabule nastąpiło, gdy cała plantacja została zniszczona.

Co byłoby, gdyby Mark Watney, nasz kosmiczny pirat, nie uprawiał ziemniaków, ale łzy Hioba, dzięki zachowanemu różańcowi dowolnej wiary, chrześcijańskiej, buddyjskiej, muzułmańskiej czy jeszcze innej? Łzy Hioba są wykorzystywane jako paciorki modlitewne wielu różnych wyznań. Jako astronauta ze wszech miar religijny, Mark zabrałby ze sobą sznur łez Hioba i mógłby nosić kilka ziaren tak czy inaczej, w celach rozwoju duchowego, nawet, gdy roślina już rosła w marsjańskiej szklarni. To uratowałoby przynajmniej kilka nasion przed katastrofą.

W takim układzie może nawet zniszczenie szklarni dawałoby nadzieję na odbudowę plantacji z pozostałych nasion? Co więcej, uprawiając łzy Hioba, Mark miałby roślinę, z której można również robić napoje, a więc herbatę z łez, mającą właściwości lecznicze, znacznie lepszą od „herbaty nic”.

Nie wykonałam obliczeń, czy przetrwanie na samych łzach Hioba byłoby wykonalne w warunkach, w jakich mieszkał Mark. Jednak kto wie, czy nie warto byłoby wyposażyć astronautów Elona Muska w paciorki, na wszelki wypadek. W razie katastrofy mieliby potencjalnie i musli, i herbatę, i piwo.

Czego więcej można sobie życzyć na Marsie?

(1) MODR: https://modr.pl/technologie-ekologicznej-uprawy-rolniczej/strona/lzawica-ogrodowa-uprawa-wlasciwosci-i-zastosowanie

(2) CABI Invasive Species Compendium: https://www.cabi.org/isc/datasheet/15648

(3) Xiu-Jie Xi, Yun-Guo Zhu, Ying-Peng Tong, Xiao-Ling Yang, Nan-Nan Tang, Shu-Min Ma, Shan Li, Zhou Cheng, Assessment of the Genetic Diversity of Different Job’s Tears (Coix lacryma-jobi L.) Accessions and the Active Composition and Anticancer Effect of Its Seed Oil, 2016 https://doi.org/10.1371/journal.pone.0153269

(4) Drink. Asia’s leading bar industry magazine. https://www.drinkmagazine.asia/2017/06/21/heres-need-know-jobs-tears/