Stefan Glaser o wolności prasy

Dzięki udziałowi w projekcie badawczym, gdzie konieczne jest zapoznawanie się z przedwojennymi źródłami, przypadkiem natrafiłam na artykuł Stefana Glasera „O wolność prasy” z 1934 r., opublikowany we lwowskim „Głosie Prawa” pod red. dr Anzelma Lutwaka. Tekst ten nie tylko napełnił mnie dumą, że przed wojną w Polsce powstawały takie treści, ale i wstydem, że tekst ten wyprzedził nie tylko swoją epokę, ale w pewnym sensie również i moją.

Można go przeczytać w tej lokalizacji, s. 383, do czego zachęcam. Mówi on o roli wolności słowa w kontekście historycznym, politycznym i prawnym, z uwzględnieniem stosowania prawa przez sądy w Polsce międzywojennej oraz podaniem przykładów z badań empirycznych. Przypomina najpierw o historycznej roli Woltera w walce o wolność słowa i o zdobyczach Rewolucji Francuskiej, kiedy Francją zaczęły rządzić szkoła, prasa i parlament, co jednak miało miejsce zanim zaczął z prasą ponownie walczyć Napoleon. Z tych trudnych czasów jednak to prasa wyszła zwycięsko. W roku 1934 Stefan Gaser podsumował ten rys historyczny słowami:

„Ustawa dotąd w tym przedmiocie obowiązująca z r. 1881 opiera się w istocie na zasadach deklaracji praw człowieka i obywatela z r. 1789,s) i bez przesady rzec można, że stała się symbolem wolnej Francji, -wznoszącej dumnie ponad wszystko sztandar idei demokratyzmu”.

Stefan Glaser, „O wolność prasy”, „Głos Prawa” z 1934 r., nr 6, R. 11, s. 367.

Opisując historię prawa prasy przypomniał też słowa lorda Mansfielda, który potwierdził prawo drukowania bez uprzedniej autoryzacji, ale z konsekwencjami wynikającymi z prawa powszechnego. Rozróżniając prawo na papierze i prawo w działaniu Glaser zauważył, że w okresie międzywojennym nie było wolnej prasy we Włoszech ani w Rosji sowieckiej, pomimo deklarowanej w treści tamtejszych praw, jedynie dla pozoru, wolności wypowiedzi. O stanie polskiej judykatury z roku 1934 napisał:

„Przeżywamy obecnie okres wrogi dla wszelkiej wolności, dla wszelkiego swobodnego przejawu ducha ludzkiego. Autorytet. władza — znaczy wszystko, jednostka, obywatel niema prawa samodzielnie czuć i myśleć, ma być posłusznem narzędziem w ręku władzy i dla jej celów. Jak dobrze dałyby się dziś zanotować owe pamiętne słowa V o l t a i r a : „Sans l‘agrement du Roi, vous ne pouvez penser“. Nic więc dziwnego, że w pogardzie jest również zasada wolności prasy. Tłumieniu tej wolności służy nie tylko ustawa, ale w pierwszym rzędzie nieraz jej tendencyjne stosowanie.”

Stefan Glaser, „O wolność prasy”, „Głos Prawa” z 1934 r., nr 6, R. 11, s. 369-370.

Przez „stosowanie” Stefan Glaser miał na myśli sposób orzekania przez sądy. Dla autora jasne było, że wytyczenie, gdzie leży granica pomiędzy wypowiedzią korzystającą z wolności słowa a wypowiedzią bezprawną, jest bardzo trudne. Nie miał jednak wątpliwości, że:

„tam, gdzie chodzi o krytykę działalności administracyji publicznej, krytyka taka w wolnem państwie powinna być bezwzględnie dozwolona, o ile tylko wypowiedzianą została w dobrej wierze”.

Stefan Glaser, „O wolność prasy”, „Głos Prawa” z 1934 r., nr 6, R. 11, s. 371.

Odwołał się do orzeczeń trybunału związkowego szwajcarskiego, który stwierdził, że wypowiedzi krytykujące władzę nie zawsze muszą być prawdziwe, aby korzystać z przywileju wolności słowa. W swojej liberalnej wykładni trybunał ten:

„zupełnie słusznie uznał, że zarzut uczyniony w interesie publicznym nie musi bezwzględnie odpowiadać prawdzie, by sprawca wolny był od odpowiedzialności. W każdym razie należy zawsze ściśle rozróżnić, czy krytyka w danym wypadku zwrócona jest pod adresem osoby danego funkcjonarjusza, jako takiej, czy też przeciwnie, chodzi tutaj o akty podjęte w wykonywaniu jego działalności urzędowej. Następnie należy również rozróżnić, czy zarzut zwrócony przeciwko organowi władzy dotyka jego czci osobistej, czy też ma na celu wytknąć mu brak tej czy innej kwalifikacji”.

Stefan Glaser, „O wolność prasy”, „Głos Prawa” z 1934 r., nr 6, R. 11, s. 371.

Ze współczesnego punktu widzenia sprawy te są oczywiste. Jest jasne, że aktywista stający przeciwko znacznie silniejszemu od siebie przeciwnikowi – państwu, administracji, władzy publicznej – musi korzystać z ochrony prawnej. Państwu krytyka nie grozi, dyskurs publiczny wywołany przez aktywistę lub dziennikarza może przynieść naświetlenie trudnych, a ważnych spraw, natomiast wyrok sądu karnego dla obywatela – dziennikarza czy aktywisty – jest ogromnym zagrożeniem. Obywatele muszą rozumieć, że tego rodzaju ochrona jest korzystna dla nich samych, gdyż prawo krytyki władzy wzmacnia ich prawa, w szczególności utrwala możliwość zadawania władzy trudnych pytań, natomiast chronienie władzy żadnego sensu nie ma, gdyż władza posiada takie zasoby, że może zadbać sama o siebie.

Dlatego permanentna edukacja w obszarze wolności słowa jest koniecznością. Do edukowania o wolności słowa polecam studia nad cytowanym tekstem Stefana Glasera w kontekście współczesnego nam orzecznictwa polskiego Sądu Najwyższego. Pierwsze orzeczenie, jakie natrafia się w tym kontekście w wyszukiwarce, zawiera odniesienia i linki do dwudziestu (20) orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczących wolności słowa. Sąd Najwyższy napisał:

„w orzecznictwie Trybunału Praw Człowieka podkreśla się, iż nie jest możliwe ustalenie precyzyjnej granicy między stwierdzeniami faktów a sądami ocennymi, zwłaszcza w odniesieniu do debaty publicznej, gdzie wymagana jest szczególnie silna ochrona swobody wypowiedzi (Lombardo i inni przeciwko Malcie, wyrok z dnia 24 kwietnia 2007 r., skarga nr 7333/06, § 59, http://hudoc.echr.coe.int/sites/eng/pages/search.aspx?i=001-80217).”

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2014 r., V KK 178/13, OSNKW 2014/8/62.

Zainteresowanym nie chcę odbierać przyjemności lektury całości artykułu Stefana Glasera, natomiast chciałabym zwrócić uwagę, że dorobek tego naukowca został w Polsce nieco zapomniany:

„W cieniu pozostaje wyjątkowy uczony Stefan Glaser (1895–1984), profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Uniwersytetu Wileńskiego, zmuszony po procesie brzeskim do przejścia do adwokatury(…). Ten wybitny specjalista prawa i procesu karnego, który po wojnie zdecydował się na pozostanie w Belgii, gdzie stworzono specjalnie dla niego nową katedrę uniwersytecką, wsławił się na Zachodzie jako wybitny specjalista międzynarodowego prawa karnego(…). Zignorowany
w polskim piśmiennictwie epoki PRL-u, nadal czeka na odsłonięcie swego dorobku.”

D. Janicka, O postępie badań nad historią nowoczesnej polskiej nauki prawa karnego, Studia Iuridica Lublinensia 25.3 (2016): 345-361.
Stefan Glaser, NAC, sygn. 3/1/0/10/177.

O życiorysie Stefana Glasera można przeczytać w III tomie Słownika Biograficznego Adwokatów Polskich, Warszawa 2018 r., ISBN 978-83-934-796-2-7 (red. A. Redzik, s. 114-117).

Stefan Glaser, który w ogromnym stopniu przyczynił się do rozwoju międzynarodowej nauki prawa, wciąż czeka w Polsce na swoją biografię.